Recenzje

Subiektywnie – Top 5 najlepszych naturalnych gryzaków i przekąsek dla psów

Gryzaki, gryzaczki, memłaczki. Nieograniczone źródło radości naszych psiaków. Pozwalają zachować zdrowe zęby, wyciszają emocje oraz zajmują psa na chwilę albo dwie. Gdyby ktoś mi powiedział pół roku temu, że napiszę post o takiej tematyce to parsknęłabym śmiechem bo Cleo gardzi gryzakami tak jak królewna gardzi spędzeniem nocy na ziarnu grochu. Shifu w tej kwestii jest jej przeciwieństwem. Dlatego jak zamieszkał w naszym domu zmusił mnie do szukania gryzaków dla niego. Stawka jest wysoka. Albo dostanie czego chce albo rozpęta Shifunado 😉 chciałam się z wami podzielić najlepszymi wg dziabongów gryzakowymi opcjami na rynku zoologicznym.

Gryzaki dokas – rurki 1m.
Składają się z otoczki z suszonego mięsa oraz suszonej skóry wieprzowej.
Tak, one naprawdę mają niemalże metr długości ale dopiero wtedy, kiedy połączy się w całość trzy części (każda ma 33cm). Oprócz tego, że są długie starczają na 15-30min gryzienia w zależności od psa. Jedną część można podzielić na mniejsze elementy. Niestety wymaga to wysiłku. Ich głównym atutem jest to, że smakują nawet etatowemu niejadkowi – Cleo. Oraz, że można je kupić w niskiej cenie. Jeden metr memłania kosztuje jedynie kilkanaście złotych.
Nie mają intensywnego zapachu. Znalazłam je jedynie w sklepie internetowym zooplus.
 

Gryzaki dokas, ścięgna, uszy królicze i świńskie.


Suszone penisy wołowe.
Długie, twarde i śmierdzące 😉 Dostępne są w całości (około 1m długości) albo pocięte wcześniej na mniejsze kawałki. Za pomocą piły lub noża z ząbkami można je pociąć, choć jest to dość karkołomne zadanie. Ale możliwe! Absorbują psa na długi czas jednocześnie wypełniając pomieszczenie intensywnym smrodkiem, który wielu osobom może przeszkadzać. Nie są drogie i można je zakupić w sklepach stacjonarnych oraz przez internet.
Suszone tchawice i ścięgna.
Nie są aż tak wytrzymałe jak penisy i gryzaki dokasa ale ich zaletą jest to, że są ogólnodostępne w formie mniejszych kawałków albo całości. Tchawice często są tłuste. Pachną średnio intensywnie. Są dostępne zarówno w sieci jak i w sklepach stacjonarnych. Moim zdaniem ich najfajniejszą cechą jest ogólnodostępność. Nie mam nic, aby rzucić psom na ząb? Wychodzę z domu, idę do najbliższego zoologa i po dziesięciu minutach mogę posłuchać psiego mlaskania. Tchawice w zależności od tego z jakiego zwierzęcia pochodzą mogą mieć różne ceny. Najdroższe są końskie, wołowe są tańsze.
 

Nomomomomom

Uszy – królicze z futrem oraz środkowe, świńskie.

Znikająca ekspresowo, cuchnąca opcja, której z chęcią powiedziałabym nie wydam na ciebie ani grosza. Jednakże psia radość z glumania chrupiącej skórki w otoczce z śmierdzącego futra jest tak rozkoszna, że niestety z bólem serca decyduje się na zakup szczątków królika bugsa. Trzeba pamiętać, że to przekąska na raz. Początkowo miałam opory dając psom takie ilości futra, aczkolwiek kompletnie nie widzę aby wpływały negatywnie na jelitka. Sklepy zoologiczne oferują również uszy środkowe – świńskie. Nie są one pokryte futrem, za to lekko tłuste, śmierdzące i chrupiące. Moje psy je kochają! Znikają w dwie sekundy. Dosłownie.
Poroże jeleniowatych.
Poroża są niezwykle trwałe, prawie bezzapachowe i… drogie 😉 jednakże z całą pewnością mogę powiedzieć, że jest to dobra inwestycja ponieważ gryzaki z poroża wystarczają dosłownie na miesiące gryzienia. Jeśli pies traci zainteresowanie nimi należy je zalać wrzątkiem, ostudzić i viola! Wędrują na wyższe pozycje w psim rankingu i można znów przełączyć w psa z trybu “zaraz doprowadzę cię do białej gorączki” w “jestem grzecznym pieskiem”. 
Poroże jeleni po 6 miesiącach gryzienia

Jakich gryzaków nie kupować, bo nawet Shifu nie potrafi spojrzeć na nie przychylnym okiem?
Otóż przede wszystkim twardych, ciemno brązowych gryzaków z prasowanej skóry (nie tylko firmy Trixie, która jest widoczna na zdjęciu). Miałam w życiu trzy psy i żaden nie wykazywał szczególnego zainteresowania rzekomym przysmakiem. Drugim przykładem nietrafionego zakupu są twistery z barkoo. Kości ze skóry mają tą przewagę nad twisterami, że psy przynajmniej traktują je jak coś do jedzenia… Twistery zostały totalnie zignorowane. Dosłownie jakbym podała psom skręcony kamień.
 

Gryzaki, które u nas kompletnie się nie sprawdzają.

Post jest napisany na podstawie gustu moich dwóch kundli. To, co im pasuje lub nie pasuje, nie musi innym psom. Dlatego zachęcam do dzielenia się swoimi doświadczeniami w komentarzach.

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *