Bezdomność zwierząt

Adopcja to za mało

Każdego roku liczba bezdomnych zwierząt w Polsce drastycznie rośnie. Dzięki karkołomnym staraniom organizacji pozarządowych rośnie też liczba adopcji, ale to wciąż za mało… Bo kranik wciąż jest otwarty. Bez działań u źródła, czyli bez odpowiednich zmian w prawie i egzekwowaniu go- sytuacja się NIE zmieni, ale będzie systematycznie pogarszać. Czy chcemy być pod kątem ochrony zwierząt krajem trzeciego świata? 
Photo by Filippo Andolfatto on Unsplash
Photo by Filippo Andolfatto on Unsplash
Podstawowym problemem jest obciążenie odpowiedzialnością i finansami gmin. Sytuację można nakreślić następująco:
  •  gminy nie chcą widzieć bezdomnych zwierząt, nie reagują na zgłoszenia mieszkańców,
  •  gminy nie stać na skuteczne zapobieganie bezdomności,
  •  hycle naciągają finansowo gminy (np. wyłapują zwierzęta na terenie jednej gminy pobierając za to wynagrodzenie, po czym wypuszczają je na terenie innej gminy by znów je wyłapać)
  •  schroniska są nieprzystosowane do przetrzymywania zwierząt (psy i koty nie mają odpowiednich pomieszczeń, legowisk  ani wybiegów (71 proc. schronisk),  przebywają w złych warunkach sanitarnych – zanieczyszczonych odchodami kojcach i boksach (43 proc.), często są źle karmione (21 proc.), a nawet narażone na zranienia.żródło- raport NIK z 2013roku),
  •  za wyłapywanie bezdomnych zwierząt często odpowiadają zakłady usług komunalnych, które tak na dobrą sprawę zajmują się… śmieciami. Niewykwalifikowani ludzie wyłapują zwierzęta i transportują je samochodami nieprzystosowanymi do tego…w najlepszym wypadku do schroniska.
  •  co czwarte zwierzę w schronisku kończy swój żywot,
  •  ZUK nawet, jeśli podejmie się złapania zwierzęcia często nie sprawdza czy jest ono oznakowane czipem bo wizyta u weterynarza kosztuje,
  •  wiele zwierząt ginie w tajemniczych okolicznościach,
  •  opłacalnym okazuje się proceder prowadzenia ogromnych schronisk- mordowni typu Radysy czy Wojtyszki,
  •  każdy może zajmować się wyłapywaniem zwierząt, ale konkurencja na rynku jest o tyle niewielka, że rodzi to patologię w postaci zawyżania cen za złapanie pojedynczego psa i utrzymanie go w schronisku.
Co może poprawić obecną sytuację?
  1.  Darmowe sterylizacje i czipowanie. Ogólnokrajowy system ewidencji zwierząt domowych. 
  2. Narzędzia prawne dla gmin umożliwiające zarabianie na egzekwowaniu prawa. Jak wszyscy wiemy wiele gmin chętnie zarabiało np. na mandatach z fotoradarów. A gdyby zapewnić im możliwość nakładania wysokich mandatów za nieczipowanie i niesterylizowanie zwierząt a następnie przeznaczanie tych pieniędzy na dalsza ochronę zwierząt. Potrzebne byłyby tez szkolenia dla urzędników. 
  3. Odciążenie gmin i finansowanie z skarbu państwa, zatrudnienie specjalistów zamiennie z punktem powyżej.
Photo by César Cardoso on Unsplash
Photo by César Cardoso on Unsplash
Oczywiście temat jest bardziej skomplikowany i rodzi więcej patologii niż te, o których wspomniałam. Chciałam zwrócić uwagę na problem, często niedostrzegalny. W szczególności przez osoby mieszkające w miastach gdzie prężnie pracują fundacje, zmniejszając go.
Ciekawe linki:
A jak Wy widzicie rozwiązanie problemu bezdomności zwierząt w Polsce? 

8 komentarzy

  • Aleksandra Wnuk

    Bardzo podobnie.
    Niestety przedewszystkim problem leży właśnie w dziurach prawnych, które umożliwiają wiele nadużyć.
    Obowiazkowe rejestrowanie psów jest kluczem.
    Być może też podatek od psa – cóż zaskutkowalo to by pozbyciem się przez wielu "właścicieli" psów jednak dawałoby nadzieje na unormowanie populacji w przyszłości.
    Bardzo dobry artykuł.

  • DZIABONG Cleo

    Tutaj się zgadzam, być może sie zagalopowałam. Bo kundle są w tej chwili gwarantem różnorodności genów. Kiedyś na dogomanii napisałam, że kundel z predyspozycjami i sukcesami też powinien mieć prawo do tego aby go rozmnożyć. Wiele ras tak powstało. Nie powinniśmy się zamykać tylko na rasy FCI bo bardzo zmniejszymy pule genową. Jeśli ktoś nie planuje szczeniąt powinien mieć możliwość sterylizacji psa za darmo. Gdzieś wyczytałam, że to zmniejsza ilość porzuceń szczeniąt o 90%.
    Podrzucam Twój link do tekstu i dziękuję za niego bardzo 🙂

  • Pies do kwadratu

    Racja, z tym, że do tego wszystkiego dorzuciłabym edukację społeczeństwa – i to od najmłodszych lat. Nie chodzi mi tu zresztą jedynie o mówienie o korzyściach sterylizacji zwierzą, ale o potrzebach psów w ogóle. Pewnie podatek od posiadania psa również zrobiłby swoje.
    Jest jeszcze druga strona medalu (wspomniana już zresztą w komentarzach) mianowicie kwestia tego, co się stanie, kiedy rzeczywiście uda się ograniczyć maksymalnie rozród psów niehodowlanych – a stanie się to, że przestrzeń publiczna zostanie zdominowana przez psy rasowe (jak ma to miejsce w krajach zachodnich, gdzie spotyka się naprawdę niewiele miksów). Mam do tego mieszany stosunek. Z jednej strony, wyeliminowanie pseudostowarzyszeń kynologicznych i opcji psa ze schroniska sprawi, że decyzja o posiadaniu czworonoga będzie obciążona zdecydowanie większymi kosztami startowymi niż dotychczas co w jakimś tam stopniu odsieje nieodpowiedzialnych właścicieli. Z drugiej natomiast, trzeba pamiętać, że nie samym FCI żyje człowiek (nie chodzi mi tu o jakichś KHRON-ach, czy innych dziwadełkach, ale o ISDS, ASCA, etc.); dodatkowo, FCI ma swoją ciemną stroną i są rasy tak zdegenerowane, że zdecydowanie przydałaby się im domieszka "świeżej krwi". Znaczy się, trochę taka sytuacja, że "tak źle, a siak niedobrze".

  • DZIABONG Cleo

    Kiedyś miałam przyjemność brania udziału w zajęciach edukacyjnych dla dzieci w przedszkolu. Totalny czad! Prowadząca spotkanie (zwyciężczyni plebiscytu top for dog 2015 w kategorii osobowość roku) bardzo fajnie przekazywała dzieciom to, jakie potrzeby ma pies. W prosty sposób i aktywnie włączając w to dzieci. Oczywiście pomagał w tym wszystkim pies – niezawodna Jabba. Szkoda tylko, że takie zajęcia są organizowane przez garstkę zapaleńców. To powinno być obowiązkowe w każdej szkole!
    Myślę, że FCI przydałaby się zdrowa konkurencja. Na prawdę nie znam się na prawie i nie wiem jak można by było to wszystko kontrolować. Człowiekowi otwierają się oczy w momencie jak chce świadomie kupić psa i nagle okazuje się, że X ras odpada ze względu na zdrowie. I to ras użytkowych.
    Rzeczywiście nie wyobrażam sobie sytuacji w której miałyby zniknąć kundle. W końcu sama takiego posiadam. Fakt, idealna nie jest i nigdy bym jej nie rozmnożyła ale np są rasy, które powstały właśnie przez zmieszanie fajnych kundli bądź kundla z jakąś rasą np manchester terier. Nie mam też nic przeciwko mixom do sportu jak np bc-whippet albo greyster. Ale pod warunkiem, że miksowane są psy z osiągnięciami sportowymi a szczenięta trafiają później w dobre sportowe ręce. A może moje podejście jest utopijne bo nadużycia będą zawsze bo zawsze za tym wszystkim stoją ludzie… No ale jedno można powiedzieć. BC-whippety nie zalewają schronisk.
    Początkowe obciążenie finansowe to dobra rzecz. Koszt kupna psa to pikuś w porównaniu z późniejszymi kosztami jakie niesie z sobą jego posiadanie. Jeśli komuś żal kasy na starcie to co dopiero później?
    Zastanawiam się też czy może w innych krajach jest mniejsza bezdomność (np w wielkiej brytanii) bo organizacje takie jak SPCA chętniej usypiają psy? U nas pies zdycha w męczarniach w schronie, na zachodzie już na starcie jest selekcja i usypianie psów mających np problem z bronieniem zasobów. Wiem, że to okrutne ale dzięki temu można inne psy – bardziej adopcyjne trzymać w humanitarnych warunkach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *